Podczas jednej z intensywnych ulew zauważyłem, że woda z rury spustowej rozlewa się po trawniku i tworzy dużą kałużę obok tarasu. Następnego dnia ziemia w tym miejscu była nasiąknięta, podczas gdy rabaty po drugiej stronie ogrodu nadal wymagały podlewania. Kilka dni później znów odkręcałem kran, żeby podlać warzywa i kwiaty. Wtedy pomyślałem, że wodę spływającą z dachu można przecież zatrzymać i wykorzystać tam, gdzie naprawdę jest potrzebna.
Deszcz padał obficie, ale ogród niewiele z tego miał
Rura spustowa odprowadzała cały opad w jedno miejsce. Przy większym deszczu trawnik obok tarasu szybko robił się podmokły, a woda rozchodziła się w stronę ścieżki. Jednocześnie rośliny rosnące pod zadaszeniem oraz dalsze rabaty pozostawały suche.
Po kilku słonecznych dniach znów musiałem podlewać ogród wodą z kranu. Najbardziej przeszkadzało to, że wcześniej z dachu spłynęła duża ilość wody, ale nie miałem jak jej przechować. Intensywny opad na chwilę zalewał jeden fragment działki, a później, równie szybko, znikał.
Uznałem, że zbiornik na deszczówkę mógłby ograniczyć ilość wody rozlewającej się przy domu i zapewnić zapas do podlewania. Potrzebowałem jednak modelu dopasowanego do miejsca przy elewacji, wielkości ogrodu oraz sposobu podłączenia do rury spustowej.
Najpierw sprawdziłem rynny, odpływ i miejsce na pojemnik
Nie chciałem ustawiać przypadkowej beczki bezpośrednio pod rynną. Najpierw sprawdziłem, z której części dachu spływa najwięcej wody, gdzie kończy się rura spustowa i ile miejsca mogę przeznaczyć na pojemnik.
Ważne było również stabilne podłoże. Pełny zbiornik na deszczówkę waży nawet tonę, dlatego nie powinien stać na luźnej ziemi ani pochyłym trawniku. Musiałem zostawić miejsce na kranik, przyłącze i swobodne podstawienie konewki.
Sprawdziłem też, gdzie zostanie skierowany nadmiar wody po napełnieniu pojemnika. Sam zbiornik nie rozwiąże problemu, jeśli podczas kolejnej ulewy zacznie przelewać się przy elewacji. Potrzebny jest zbieracz lub odpływ umożliwiający bezpieczne odprowadzenie nadwyżki. Zależało mi głównie na wodzie do podlewania, mycia narzędzi i prostych prac porządkowych wokół domu.
Pojemność i konstrukcja musiały pasować do naszych potrzeb
Przeglądając „zbiornik na deszczówkę allegro”, porównywałem przede wszystkim pojemność, wymiary i sposób podłączenia. Później zawęziłem wyniki z wyszukania „zbiornik na deszczówkę – allegro” do modeli z kranikiem oraz możliwością odbioru wody z rury spustowej.
Hasło „allegro zbiornik na deszczówkę” pozwoliło mi zestawić konstrukcje składane i sztywne. Składany pojemnik można łatwiej schować po sezonie, ale wymaga równego podłoża. Sztywny zajmuje miejsce przez cały rok, za to lepiej zachowuje kształt i może wyglądać estetyczniej przy domu.
W wynikach „zbiorniki na deszczówkę allegro” sprawdzałem pojemności od 240 do 1000 litrów. Mniejszy model łatwiej ustawić przy tarasie, ale szybciej się opróżnia. Większy daje solidniejszy zapas, lecz potrzebuje stabilnej podstawy i więcej przestrzeni. Zwracałem też oczywiście uwagę na pokrywę, zabezpieczenie przed owadami, kranik, odporność na słońce i możliwość podłączenia zbieracza.
Pięć rozwiązań, które porównałem przed zakupem
Pierwszym produktem był Zbiornik Na Wodę Deszczową 380L PVC 1000D Składana Beczka Na Deszczówkę. Pojemność 380 litrów wydawała się wystarczająca do mniejszego ogrodu, a składaną konstrukcję można było schować po sezonie.
Następnie sprawdziłem ZBIORNIK NA DESZCZÓWKĘ 240L BECZKA POJEMNIK DONICA + KRANIK MOCNY BRĄZOWY. Sztywna konstrukcja, kranik i wygląd przypominający donicę pasowały do miejsca obok tarasu. Zastanawiałem się jednak, czy 240 litrów wystarczy przy większym dachu.
Trzecim modelem był ZBIORNIK NA DESZCZÓWKĘ 500L Beczka na wodę z rynny Składany 500 litrów. Większa pojemność zapewniała rozsądny zapas do podlewania warzywnika i rabat, a możliwość złożenia ułatwiała przechowywanie poza sezonem.
Później przeanalizowałem POKROWIEC PLANDEKA NA ZBIORNIK WODĘ MAUZER 1000L ZIELONY WODOODPORNA OSŁONA. Nie był to sam pojemnik, lecz dodatek do zbiornika typu mauzer. Osłona mogłaby ograniczyć nagrzewanie wody, chronić przed słońcem i ukryć techniczny wygląd konstrukcji.
Na końcu sprawdziłem 500 ZBIORNIK na DESZCZÓWKĘ POJEMNIK BECZKA WODĘ Antracyt Kamień + ZBIERACZ. Pojemność 500 litrów, sztywna konstrukcja, dekoracyjne wykończenie i zbieracz w zestawie tworzyły kompletne rozwiązanie, które łatwo było wkomponować w przestrzeń przy domu.
Następnie porównałem produkty, zestawiłem pojemność, wymiary, wygląd, obecność kranika i zbieracza oraz opinie dotyczące szczelności i montażu.
Wybrałem pojemnik dopasowany do rynny i wielkości ogrodu
Najbardziej zależało mi na pojemności wystarczającej do podlewania rabat, wygodnym kraniku i prostym podłączeniu do rury spustowej. Model musiał mieścić się przy elewacji, pozostawiać wolne przejście i umożliwiać odprowadzenie nadmiaru.
Po porównaniu pięciu rozwiązań wróciłem do wyników zbiornik na deszczówkę, jeszcze raz sprawdziłem pojemność, wymiary, sposób podłączenia i opinie, a następnie wybrałem model pasujący do miejsca przy rynnie oraz potrzeb naszego ogrodu, dodałem go do koszyka i złożyłem zamówienie.
Ustawienie zbiornika wymagało stabilnej podstawy
Przed montażem usunąłem luźną ziemię, korzenie i kamienie. Wyrównałem podłoże i przygotowałem twardą podstawę, ponieważ po napełnieniu pojemnika nie dałoby się już bezpiecznie przesunąć. Ustawiłem zbiornik tak, aby kranik znajdował się na wysokości pozwalającej podstawić konewkę. Zostawiłem też niewielki odstęp od ściany, żeby mieć dostęp do przyłączy.
Następnie zamontowałem zbieracz na rurze spustowej i połączyłem go z pojemnikiem. Sprawdziłem, czy przewód nie jest załamany oraz czy nadmiar wody będzie mógł wrócić do odpływu zamiast przelewać się przy domu. Na końcu nalałem trochę wody i skontrolowałem kranik, połączenia oraz stabilność podstawy.
Pierwszy mocny deszcz był najlepszym testem systemu
Kilka dni później przyszła ulewa. Woda z rynny trafiała do zbieracza, a następnie płynęła przewodem do pojemnika. Poziom podnosił się znacznie szybciej, niż się spodziewałem. Najważniejsze było jednak to, że przy rurze spustowej nie tworzyła się już duża kałuża. Trawnik obok tarasu pozostał mniej nasiąknięty, a woda zamiast rozlewać się po działce trafiała do zbiornika.
Po napełnieniu nadmiar został skierowany dalej. Konstrukcja stała stabilnie, połączenia nie przeciekały, a kranik pozostał szczelny. Po deszczu miałem zapas wystarczający na kilka dni podlewania. Przed montażem opad z dachu powodował problem przy domu. Teraz ta sama woda została zatrzymana i mogła zasilić dalsze części ogrodu.
Zebrana woda wystarczyła do codziennego podlewania
Po kilku suchych dniach nie odkręciłem kranu ogrodowego. Podstawiłem konewkę pod pojemnik i podlałem warzywnik, kwiaty oraz rośliny w donicach. Największą różnicę zauważyłem przy codziennych pracach. Wcześniej rozwijałem wąż albo kilka razy chodziłem z konewką do kranu. Teraz zapas znajdował się tuż obok ogrodu, a napełnienie konewki trwało chwilę. Deszczówkę wykorzystywałem także do opłukiwania łopaty, sekatora i innych narzędzi.
Po kilku tygodniach przekonałem się, że zbiornik, rynnę i zbieracz trzeba traktować jak jeden system. Regularnie usuwałem liście z rynny i sprawdzałem, czy dopływ nie jest zatkany. Kontrolowałem też pokrywę, kranik i zabezpieczenie przed owadami.
Pilnowałem drożności odpływu nadmiarowego, aby podczas mocnej ulewy woda nie przelewała się przy ścianie. Pod koniec sezonu planowałem opróżnić pojemnik i zabezpieczyć go przed mrozem. Te czynności zajmowały niewiele czasu, a pozwalały utrzymać cały układ w dobrym stanie.
Woda z dachu przestała być problemem, a zaczęła pomagać w ogrodzie
Przed zakupem podczas ulewy przy tarasie powstawała duża kałuża, a jeden fragment trawnika był podmokły. Kilka dni później i tak musiałem korzystać z kranu, żeby podlać warzywa i kwiaty.
Po podłączeniu pojemnika część wody z rury spustowej zaczęła trafiać do zapasu. Przy domu rozlewało się jej mniej, a konewkę mogłem napełnić bezpośrednio z kranika.
Po jednej z kolejnych ulew przez kilka dni podlewałem ogród zgromadzoną wodą. Miejsce obok tarasu pozostało bez dużej kałuży, a system rynnowy nie tylko odprowadzał opad z dachu, lecz także realnie wspierał pielęgnację roślin.
Artykuł sponsorowany
